Voyage voyage – by ejjjsz

Wróciłam z Bieszczad, żeby ogarnąć to, że już jestem w Krakowie musiało troszkę minąć. Dwa mega różne światy, potrzeba mi było zchamienia się w dziczy. Chill out od pobódki do nocy. No i kolejny raz utwierdziłam się w tym, że co jak co, ale niebo w Bieszczadach jest najpiękniejsze na świecie. Zdjęć mało, raczej same perełki z serii ‚hardkor nie disko’, więc nie będzie 😉

Zaskakujące jest to, że w Polszy oprócz festów [których de facto jest do wyobru do koloru] w te jakże duszne, wakacyjne dni jest w cholere dobrych eventów. Dubstepowo, drumowo, dubowo bardzo daje radę.

Sierpień witamy we Wrocławiu:

damage2

Lokalnie za to polecam digiribejsy One Way’owe w Krzysztoforach.

A na odchodne milutkie zapytanie: wazup guys, want some crak?

Chill and bass, robaczki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: