teardrop

•1 Czerwiec 2012 • Dodaj komentarz

Dzisiejszego dnia deszcz był sprzymierzeńcem dla mojego oddechu. Rozmazał mi też trochę punkt widzenia, ale perturbacje się zdarzają. Może przez to nie przeszkadzało mi wcale siedzenie na mokrej huśtawce. Ciągle zlepiam strzępki w całość, często chodzę boso po trawie, pochłaniam duże ilości herbaty i papierosów. Wdech i wydech.

* * *

* * *

* * *

(lubię słyszeć swój oddech na pustej ulicy)

Chill and bass, robaczki.

stay true

•29 Maj 2012 • Dodaj komentarz

Uzupełniam zapasy herbaty, książek, muzyki i siebie, a słońce grzeje coraz mocniej. Niezmiennie jest mi przyjemnie, pięć dni tygodnia zlewa sie w jeden.  No more blood shit.

* * *

* * *

* * *

Chill and bass, robaczki.

i feel so green

•25 Kwiecień 2012 • Dodaj komentarz

* * *

Obrazek* * *

Obrazek

* * *

* * *

Chill and bass, robaczki.

Where to we go

•18 Styczeń 2012 • Dodaj komentarz

* * *

It’s better to know my place
Where to we go
I’ll follow if you set pace
Show me some surrender please
Then let your judgement fall 

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

Wygospodarowany wolny wieczór, mój pokój nad światem. Muzyka masuje uszy, strong masuje kubki smakowe, grubaśne skarpety grzeją mnie az do kolan.  Zdecydowanie dobrze mieć raz na jakiś czas, taki wieczór tylko dla siebie.

Chill and bass, roczaki.

Freestyle aka pierwszy śnieg

•8 Styczeń 2012 • Dodaj komentarz

Zanim wrócimy do Magdy, mam jeszcze zeszłoroczny freestyle aka pierwszy (więc w sumie nie taki dawny). Zdjęcia same się wstawiły, głównie z tęsknoty za zimą. Pewnie majówka 2012 będzie kuligiem po Wysowej, skoro od dłuższego czasu pogodynka robi czary-maryno cóż, przecież mamy pseudoświatkakoniec, więc dla anomalii pogodowych też się miejsce znajdzie. Poniżej dobra miejscówka, dobre chłopaki i dobra zima!

* * *

 * * *

* * *

Chill and bass, robaczki

ain’t no sunshine

•25 Grudzień 2011 • Dodaj komentarz

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

Półmetek grudnia, chyba piętnasty. Ewidentny brak zimy, mimo to, na nadmiar słońca też nie można było narzekać. Stara dobra Huta nas nie zawiodła, więc poczarowałyśmy trochę w jej zakamarkach. Mam smaki, więc w następnej części Magdowej będą gwiazdorzyć kwadraty. Chill and bass, robaczki.

London touch

•4 Grudzień 2011 • Dodaj komentarz

 

Trochę mgły, zegar zbliża się d godziny 15:00, jesienny grudzień, papierosy. Ona z bałaganem na głowie, który niesamowicie do niej pasuje. Lekko zamyślona, urokliwie speszona, a przy tym tak twarda.

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.